Rodzina jest podstawową komórką społeczną i jeśli wypełnia poprawnie swoje funkcje jest najważniejszym i niezastąpionym środowiskiem wychowawczym. Jeśli jednak rodzina z różnych przyczyn nie może bądź nie potrafi wypełnić podstawowych funkcji opiekuńczowychowawczych opiekę nad dzieckiem lub dziećmi powinno przejąć państwo. W czasach obecnych rodzina przeżywa kryzys. Wartości, które do tej pory były uznawane za stałe, zaczynają zanikać, a sama rodzina jest narażona na wiele zagrożeń i niebezpieczeństw, które powodują jej dysfunkcjonalność. Do niekorzystnych zjawisk, pojawiających się coraz liczniej należą: bezrobocie, migracje, ubóstwo, trudna sytuacja mieszkaniowa, czy zjawiska patologiczne: pijaństwo, agresja, narkomania.
W ostatnich latach nasiliło się zjawisko migracji. Trudno jest obecnie znaleźć rodzinę, która nie zetknęłaby się z tym problemem i która nie posiadałaby kogoś za granicą. Na ogół są to wyjazdy „za chlebem”, chociaż wyjeżdżają także osoby aby poprawić sobie pozycję materialną. Te współczesne migracje mają na ogół charakter przetrwania i dla wielu „stanowią jedyne źródło utrzymania rodziny”. S. Kawula opisując motywy emigracji zarobkowej Polaków pisze: „szukają tam lepszych warunków do rozwoju, wyższej płacy za swoją pracę, a także możliwości podnoszenia swoich kwalifikacji”.2 Należy jednak dodać, że właśnie ta migracja zarobkowa ma swoje „ciemne strony”, ponieważ euro staje się ważniejsze od rodziny a także od dziecka. Ofiarami tego zjawiska stają się dzieci. Pojawia się więc nowe zjawisko zwane eurosieroctwem.
„Eurosierota to dziecko, które wychowuje się bez co najmniej jednego rodzica, który wyjechał za granicę w celach zarobkowych”. Eurosieroctwo natomiast można zdefiniować jako „fakt nieposiadania przez kogoś (niepełnoletniego) obojga rodziców lub jednego rodzica, którzy opuścili kraj za pracą”. Zjawisko to jest poddziedziną „sieroctwa społecznego”, ponieważ dziecko pozbawione jest w nim normalnego środowiska rodzinnego. W „Biuletynie Informacyjnym” Rzecznika Praw Dziecka można znaleźć taką definicję eurosieroctwa: „mianem eurosieroctwa psychologowie określają zjawisko pozostawienia w kraju dzieci przez rodziców wyjeżdżających za granicę (…), ponieważ ich zdaniem, dzieci pozbawione stałego kontaktu nawet z jednym z rodziców, czują się jak sieroty”. W chwili obecnej tysiące dzieci doświadcza faktu nie posiadania jednego bądź obojga rodziców. Można wyróżnić typy rodzin niepełnych ze względu na pobyt rodzica za granicą uwzględniając następujące kategorie:
- miejsce pobytu rodzica lub rodziców za granicą,
- osobę która wyjechała,
- wiek dzieci, w którym rozstały się z rodzicem lub rodzicami,
- okres pobytu rodzica lub rodziców za granicą”.6
Możliwy jest też podział na:
I. Rodziny niepełne czasowo ze względu na pobyt:
- matki za granicą
- ojca za granicą
- obojga rodziców za granicą
II. Rodziny, których dzieci rozstały się z rodzicem lub rodzicami w wieku:
- niemowlęcym
- przedszkolnym,
- młodszym szkolnym,
- starszym szkolnym,
- młodzieńczym,
III. Rodziny, których rodzic lub rodzice przebywają w:
- krajach Europy Zachodniej
- krajach pozaeuropejskich
IV. Rodziny czasowo niepełne, w których ojciec, matka lub oboje rodzice przebywają:
- 1-2 lata za granicą
- 2-5 lat za granicą
- powyżej 5 lat”.7
Ważne jest także to, który z rodziców wyjechał, jak również kto opiekuje się dziećmi podczas nieobecności rodzica bądź rodziców i jak długo rodzic lub rodzice przebywają poza domem.
Należy jednak zauważyć, iż wyjazd chociażby czasowy jednego z rodziców do pracy za granicę zaburza cały proces wychowawczy i powoduje problemy prawne. Dziecko pozbawione czasowo ojca, który przebywa poza domem jest pozbawione odpowiedniego wzorca męskiego, podczas gdy wzrasta nadopiekuńczość matki. Inaczej jest gdy wyjeżdża matka. Poruszający jest przypadek Bartka pozostawionego przez matkę: „owija się rękawami bluzy, którą zostawiła mama i zasypia. Miękki materiał pachnie Joanną. –To było dwa dni po moim powrocie do pracy w Londynie – wspomina 35-letnia Joanna. – Bartek napisał mi esemesa, że strasznie tęskni. Ściska go w brzuchu. Że wyciągnął z szafy moją bluzę, w której chodzę po domu. Kładzie ją na siebie i owija rękawami, tak jakbym go przytulała. Czuje ciepło i mój zapach, wtedy brzuch przestaje go boleć”. Coraz częściej się jednak zdarza, że rodzice wyjeżdżają z Polski i pozostawiają w kraju dzieci pod opieką babci lub dziadka, czy starszego niepełnoletniego rodzeństwa. Także w domach dziecka rodzice zostawiają „na chwilę” dzieci, bo muszą wyjechać. Często jednak taki „zaplanowany” krótki wyjazd osób za granicę „przedłuża się”. A. Fidelus pisze, iż „bywają takie sytuacje, że matki odprowadzają dzieci do Domu Dziecka, szantażując pracowników, że jeżeli dziecko nie zostanie przyjęte, zostawi je np. na dworcu. Tego typu desperackie zachowania rodziców dostrzega się coraz częściej”.9 Psycholog J. Wojciechowska tłumaczy, że „pozostawienie dziecka w placówce opiekuńczej jest sytuacją najbardziej skrajną. Badania pokazują, że dotyczy to zaledwie ułamka procenta wszystkich eurosierot, jednak w skali kraju takich dzieci może być parę tysięcy. Sam fakt, że rodzice nie decydują się na życie z dziećmi, coś mówi o rodzinie. Intuicja podpowiada mi, że w ten sposób wielu ludzi robi sobie przerwę w rodzicielstwie, w sensie emocjonalnym i organizacyjnym. Gdy nie słychać płaczu dziecka, gdy nie wie się o jego problemach, łatwiej je zostawić, a potem zostać”. Coraz częściej słyszy się także o tragicznych dla dzieci przypadkach kiedy to samotna matka - migrantka za granicą - porzuca swoje dzieci w kraju. Wtedy mówimy już o samej patologii eurosierostwa. Wciąż pojawiają się nowe informacje o powiększającej się liczbie osób dotkniętych nowym zjawiskiem eurosieroctwa. „…Wstydliwym efektem ubocznym obecnej fali migracyjnej jest osamotnienie dziesiątek tysięcy dzieci, które nie mieszczą się w planach rodziców i zostają w kraju. Ale i te wywiezione przechodzą traumę wykorzenienia. Emigracja rozrywa rodzinę. Zwłaszcza taką, która wcześniej była krucha”.
„Nie wystarczy mieć gdzieś daleko matkę czy ojca, by czuć się kochanym. Dziecko pozbawione tylko jednego rodzica zachowuje się dokładnie tak jak pełna sierota – tłumaczą specjaliści”. S. Kawula ostrzega: „Polacy, którzy wyjeżdżają do pracy, by polepszyć swoim dzieciom byt, nie zauważają niewidocznych, lecz ogromnych, kosztów tej emigracji. Pozornie wszystko jest w porządku. Zarobione za granicą pieniądze trafiają w sporej części do Polski, przed domami pojawiają się zagraniczne samochody, modne ubrania a młodzież przynosi do szkoły nowe komórki”. Ale czy rzeczywiście jest tak pięknie? „O tym, że dziecko ma problem pierwsza dowiaduje się zazwyczaj pani Maria, szkolna pielęgniarka. Maluchy przychodzą do jej gabinetu z bólem głowy albo brzucha –„Osierocone” dzieciaki szukają kontaktu z dorosłym. One naprawdę cierpią z tęsknoty i mogą odczuwać fizyczny ból – mówi pedagog szkolna”. Wielu specjalistów badających ten problem twierdzi, iż jednak zdecydowana większość „eurosierot” nie szuka nigdzie pomocy. Dzieje się tak, ponieważ fakt migracji zarobkowej rodziców bardzo często jest ukrywany i to zarówno przez dzieci jak i najbliższą rodzinę. W momencie, kiedy z dzieckiem dzieje się coś niedobrego (problemy w nauce, wagary, kradzieże itp.), a szkoła posiądzie takie informacje podejmuje działania celem uregulowania sytuacji prawnej dziecka. Oczywiście działania te są zależne od potrzeb sygnalizowanych przez rodzica, opiekuna czy wychowawcy. Mogą to być różnego rodzaju konsultacje – indywidualne spotkania z wychowawcą czy pedagogiem, zajęcia dydaktyczno – wyrównawcze w przypadku pojawienia się problemów edukacyjnych, współpraca z instytucjami wspierającymi działania rodziny. Jednak w dalszym ciągu jest to kropla w morzu. Tak naprawdę nikt nie zna ogromu tego zjawiska. Niektórzy nawet mawiają iż: „eurosieroctwo jest plagą jak alkoholizm”. Dzieci – eurosieroty, które pozostają w kraju na ogół są zdane same na siebie. Same muszą radzić sobie z problemami dnia codziennego i dokonywać wyborów. Jak twierdzi S. Kozak: „efektem eurosieroctwa i braku opieki jest wagarowanie, opuszczanie się dzieci w nauce, porzucanie szkoły, wcześniejszy kontakt z alkoholem, używanie narkotyków i wchodzenie w środowiska patologiczne”. Zdarzają się także inne reakcje eurosieroctwa, do których możemy zaliczyć wszelkie zachowania demonstracyjne (wrogie). Może się to objawiać agresją i to zarówno w stosunku do rówieśników, jak i do nauczycieli czy opiekunów. Dzieci te mają zaniżoną samoocenę, czują się „porzucone” i gorsze od swoich koleżanek czy kolegów, którzy mają normalne domy. Prezenty, czy telefony od migrujących rodziców (które z czasem są coraz rzadsze) nie zastąpią dzieciom codziennych kontaktów z rodzicami. Brak pełnej opieki rodziców na ogół skutkuje obniżeniem poziomu kontroli rodzicielskiej, czy rozluźnieniem dyscypliny. Dziadkowie na ogół pozwalają dzieciom na dużo więcej niż rodzice. Trudno jest im także stawiać wyraźne wymagania w efekcie czego pozostawione dziecko czuje się „centralną osobą w rodzinie”. Również wychowanie przez starsze rodzeństwo stanowi problem. Taki dorastający brat czy siostra nie jest na ogół dla dziecka autorytetem. Także zadania wychowawcze i wszelkie problemy często przekraczają ich możliwości.
„Efektem eurosieroctwa, a co za tym idzie i braku opieki jest wagarowanie, opuszczanie się dzieci w nauce, porzucanie szkoły, wczesny kontakt z alkoholem, używanie narkotyków i wchodzenie w środowiska patologiczne”.
Fundacja Prawo Europejskie nawołuje, aby „każde dziecko, którego rodzice wyjechali za granicę, było monitorowane przez odpowiednie instytucje”.18 Eksperci postulują aby rodzice przed wyjazdem przekazali opiekę nad dzieckiem wskazanym osobom, co pozwoliłoby uniknąć bardzo wielu problemów i mogłoby ułatwić ich rozwiązanie, ponieważ pozostawienie dzieci bez ustanowienia opieki faktycznej, stanowi zagrożenie dobra dziecka. Stanowi to podstawę do zawiadomienia Sądu Opiekuńczego zgodnie z art. 572 kodeksu postępowania cywilnego. „Obowiązek zawiadomienia dotyczy każdego, komu znane jest zdarzenie lub sytuacja godząca w dobro dziecka, a w szczególności: opiekuna faktycznego, organów policji, organów samorządu, opiekunów społecznych, placówek oświatowych – art. 572 § 2 kpc. Sąd Opiekuńczy może wówczas – zgodnie z art. 109, 110, 111 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – wszcząć postępowanie o zawieszenie, ograniczenie lub pozbawienie władzy rodzicielskiej”. Gdy rodzice wyjechali i faktycznie nie sprawują pieczy nad dzieckiem, Sąd Opiekuńczy – zgodnie z art. 110 §1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – może orzec zawieszenie władzy rodzicielskiej i uregulować sytuację prawną dziecka. Istnieją następujące formy opieki:
- Kuratela – jest to nadzór orzeczony przez sąd, któremu podlega człowiek niezdolny do podejmowania działań prawnych lub osoba nieobecna, a także jej majątek;
- Opieka – jest to orzeczenie wydane przez sąd, na mocy którego zostaje ustanowiony opiekun dziecka, m.in. z następujących przyczyn: osierocenia lub ubezwłasnowolnienia rodziców. Opieka może być wyłącznie sprawowana przez osobę posiadającą całkowitą zdolność do podejmowania czynności prawnych;
- Przysposobienie (adopcja) – jest to przyjęcie do grona rodziny na podstawie wyroku sądu niepełnoletniej (obcej/krewnej/powinowatej). Wraz z wydaniem takiego orzeczenia między osobą przysposobioną a osobami przysposabiającymi zaczynają obowiązywać prawa i obowiązki identyczne jak między biologicznymi rodzicami i dziećmi;
- Prawa rodzicielskie – jest to całość obowiązków oraz praw należących do rodziców. Ich wypełnianie powinno być prowadzone zgodnie z dobrem dziecka, a także interesem społecznym. Prowadzą jego czynności prawne, a także są odpowiedzialni za jego zobowiązania. Prawa te wygasają automatycznie w momencie, gdy dziecko staje się pełnoletnie;
- Ograniczenie praw rodzicielskich – jest wydawane, gdy istnieje zagrożenie dla dobra dziecka;
- Zawieszenie praw rodzicielskich – jest ono wydawane w przypadku istnienia czasowej przeszkody w prawidłowym sprawowaniu władzy rodzicielskiej, chociażby w sytuacji poważnej choroby rodziców;
- Pozbawienie praw rodzicielskich – sąd może pozbawić jednego lub oboje rodziców, jednocześnie wydając w wyroku decyzję o umieszczenie nieletniego w:
-
- rodzinie zastępczej lub
- placówce opiekuńczo – wychowawczej”.
Bardzo ważną kwestią związaną z eurosierotami jest ich status prawny. Jak pisze S. Kawula „nowym zjawiskiem zaznaczającym się w naszym kraju od kilku ostatnich lat jest kwestia pozostawienia dzieci bez uregulowania ich statusu opiekuńczego przez rodziców wyjeżdżających do pracy za granicę. Zjawisko to zaczęto już nazywać generowaniem eurosierot”. Czy istnieje zatem szansa aby określić skalę eurosieroctwaw Polsce? S. Kawula odpowiada na nie: „mimo, że od naszego wejścia do Unii Europejskiej minęły już cztery lata, nadal nie wiadomo ilu Polaków zostawiło swoje dzieci i wyjechało do pracy za granicę. Tymczasem eurosieroty potrzebują pomocy – mają problemy szkolne, zaburzenia emocjonalne i nie mogą sobie poradzić z tęsknotą za nieobecnymi rodzicami”. W momencie kiedy rodzice wyjeżdżają do pracy za granicę powinni uregulować sytuację prawną dziecka pozostającego w kraju poprzez:
- złożenie przez rodzica zanim wyjedzie z kraju wniosku do sądu o przeniesienie na czas wyjazdu opieki prawnej nad dzieckiem na wskazaną osobę pełnoletnią (babcię, ciocię),
- złożenie wniosku do sądu przez osobę, która jest faktycznym opiekunem dziecka o ustanowienie jej na czas wyjazdu rodzica/rodziców za granicę opiekunem prawnym dziecka,
- podanie przez rodzica wyjeżdżającego lub przebywającego za granicą – adresu doręczeń w kraju”.
„W przypadku kiedy w szkole istnieje konieczność podjęcia przez rodzica decyzji dotyczącej dziecka (zagrożone dobro dziecka w jakiejkolwiek sferze: dydaktycznej, zdrowotnej, wychowawczej) i nie będzie możliwości skontaktowania się z nim, bo będzie przebywał za granicą, a uzyskane dane będą świadczyły o nieuregulowanej sytuacji prawnej dziecka, wówczas szkoła ma prawny obowiązek poinformować o zaistniałej sytuacji właściwy dla miejsca zamieszkania dziecka Sąd Rejonowy, Wydział Rodzinny i Nieletnich. Wynika to bezpośrednio z art. 109 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, którego treść brzmi: § I. Jeżeli dobro dziecka jest zagrożone, Sąd Opiekuńczy wyda odpowiednie zarządzenia”.24
Gdy rodzina z dzieckiem ma trudności w wypełnianiu swoich zadań możliwe jest udzielenie pomocy w formie:
- poradnictwa rodzinnego,
- terapii rodzinnej rozumianej jako działania psychologiczne, pedagogiczne i socjologiczne, mające na celu przywrócenie rodzinie zdolności do wypełniania jej zadań,
- pracy socjalnej.
Rodzina może również liczyć na pomoc:
- specjalisty przygotowanego do pracy z rodziną lub w środowisku lokalnym,
- placówek opiekuńczo – wychowawczych wsparcia dziennego.
Tak naprawdę to nikt nie jest w stanie powiedzieć ile jest eurosierot w Polsce. Pod koniec września 2008 roku na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka przeprowadzono badania na temat eurosieroctwa, z których wynika, że co czwarty uczeń w Polsce jest eurosierotą.
W 46% dzieckiem opiekują się dziadkowie, w przypadku 29% dzieckiem opiekuje się jeden z rodziców, który akurat jest w kraju, natomiast dla 7% dzieci pieczę nad niepełnoletnimi sprawują krewni lub dorosłe rodzeństwo. W dwóch przypadkach na sto niepełnoletnie dzieci opiekują się sobą wzajemnie.Szacuje się, że w 2009 roku w 110 tysiącach polskich rodzin dzieci wychowywały się bez co najmniej jednego z rodziców, którzy wyemigrowali za granicę w poszukiwaniu pracy. W najbliższym czasie MEN ma opublikować raport o eurosieroctwie. Tymczasem rząd wciąż nie wie jak walczyć z „plagą eurosieroctwa” w Polsce. Coraz częściej zaczynają pojawiać się „ciemne strony emigracji”. Opuszczone czy osamotnione dzieci, pozostawione w kraju mają problemy emocjonalne. Także w szkole widoczne są sytuacje traumatyczne i dramatyczne. Wagarowanie, opuszczanie się w nauce, porzucanie szkoły czy wczesny kontakt z alkoholem to problemy, które można zauważyć w naszych szkołach.Coraz częściej słyszy się także o próbach samobójczych porzuconych dzieci. I tak naprawdę nikt i nic nie jest w stanie im pomóc. Nasuwa się pytanie co zrobić aby dzieci nie cierpiały i nie były porzucane przez emigrujących rodziców? Jedynym wyjściem z tej sytuacji byłoby sprowadzenie rodziców do kraju. Rząd powinien zadbać o swoich obywateli i dać im możliwość zarobienia w kraju tyle pieniędzy, aby nie musieli wyjeżdżać w poszukiwaniu lepszego życia.
Joanna Gorczyńska
UWM w Olsztynie
powrót